Thank you for welcoming newcomers lately. That's the attitude that makes a thriving community.

Sign in to follow this  
Followers 0
Stercus accidit

[PL] Nie wiem... 18 latek z niską samooceną xD kurwa raczej kolejne wcielenie leniwca z wyrzutami sumienia

23 posts in this topic

No widzę, że powstała sekcja w innych językach. Od razu ostrzegam, że moje zdolności składania zdań, w języku polskim, są na poziomie podstawówki (oby).
Muszę coś napisać po naszemu, bo po angielsku nigdy nie potrafiłem do końca się "wyrazić?". 
Przeprowadziłem się do USA 1.5 roku temu, zaraz po skończeniu 1 liceum. Miał być jeden rok, aby podszkolić język, a kurde zostało mi się ;_; no i teraz tak jakby samotno mi xD.
Jedyny kontakt z ludźmi z polski to skype i facebook. No ale to nie jest wymażona forma komunikacji. Nie wyjdziesz z nikim na miasto, nie pójdziesz pograć w gałę, kosza czy siatkówkę. 
Nawet nie obchodziłem żadnej z 18 - mam na myśli tych ważnych - ludzi których mogę nazwać przyjaciółmi. Fajnie, tylko jak długo przetrwa znajomośc, którą podtrzymuję tylko dzięki wspólnemu czatowi? Nie miałem przyjaciół przed liceum. no a teraz są po drugiej stronie oceanu, nosz kurwa. Jak tu żyć kiedy nie jesteś typem samotnika a jedynym rozwiązanie jakie stosowałeś przed liceum to gry... NO załamać sie można. Chciałbym z nimi miło spędzic czas. Móc porozmawiąc dziennie, ile tylko się da. 
Niby można mieć przyjaciół tutaj.. tylko to nie takie proste. 1 rok bariera językowa. Teraz można powiedzieć że "kształtuje" moje poczucie humoru... szkoda tylko że siedzę w klasie z ludźmi 2 lata młodszymi ode mnie (dali mnie 1 klasę niżej ze wzg na język i US idziesz do szkoły w wieku 6 lat). Zostajesz postawiony w sytuacji gdzie masz obraz jakich przyjaciół chcesz mieć i jacy ludzie cię otaczają. Jakoś się te dwie rzeczy nie nakaładają... 
Za nie długo studia. Gdzie wyląduje? nie wiem. Chcę do Polski, albo Europy. Nie lubie stanów. Trzeba jednak jeszcze pomyśleć o finansach. No i jak do tego spełnić marzenie studiów poza granicami, kiedy nie potrafię się odnaleźć w takiej właśnie  rzeczywistości w tym momencie?
I tak mi spędza dzień za dniem, licząc że ludzie z Polski dalej chcą utrzymać kontakt, wiedząc że moje możliwości odwiedzania Polski są ograniczone, grając że zabić nękające mnie wątpliwości... A miałem kurwa już nie grać. Żebym ja się przynajmniej przykładał do nauki... Życie tu byłoby prostsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

o, super że założyłeś pamiętnik po polsku. Mieszkałem w Kanadzie przez kilka miesięcy i umierałem z samotności... wiem co czujesz, ale niestety też nie potrafiłem sobie z tym poradzić. 

Trzymam za Ciebie kciuki, odzywaj się tutaj często :)

Edited by fil

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witaj serdecznie rodaku!

Cóż przede wszystkim to polecam Ci pójść na Toastmasters anglojęzyczne. Po prostu wskocz w miejsce, gdzie ludzie sami się uczą mówić po angielsku i występować, a do tego często są nativami.

Daj znać, jak Ci pójdzie i kiedy wybierasz się na najbliższe spotkanie!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm ciekawa propozycja @hycniejsy . Niestety nie mam teraz możliwości aktywnego uczesnictwa w takim klubie :/ ,ale pomysł nie pójdzie w zapomnienie.
No proszę @fil, mogę tylko powiedziec że pierwsze misiące były najgorsze, powoli jakoś się tam asymiluje...

Może napiszę trochę o moich spostrzeżeniach od połowy mojego detoxu - czyli jakoś od sierpnia 2016.
Na początku sierpnia poleciałem do Polski aby spędzić tam cały miesiąc. Ogólnie fajna sprawa. Spędziłem czas z moimi najlepszymi kumplami. Wszystko było tak ogarnięte, że mieliśmy czas dla siebie przez ten miesiąc. Także druga połowa wakacji to była sielanka i "korzystanie z życia w Polsce". Kiedy na początku szykkowałem się do powrotu do US myślałem że ten miesiąc da mi siły? wytrwałości? Ogólnie że nie będę tak podbity jak w zeszłym roku. Oj bardzo się myliłem. W pewnym stopniu nawet obwiniam tą gorycz i brak dobrego samopoczucia o pomoc mi w powrocie do gier. No i jeszce nie wspomniałem o najgorszym xDD. Wyznania nastolatka :'), zawsze się z nich smiejesz na necie, a teraz sam jedno piszesz. Hipokryzja pełną parą B|. No to tak jakby udało mi się spotkać niesamowitą dziewczynę w te wakacje. No kurwaaa gieroj się znalazł. Mysli że jak przeczytał ksiązkę "Models" Marka Mansona - swoją drogą poleconą mi tutaj na forum - to teraz może zacząc zbierac doświadczenie na zostanie nowym Casanovą.  Co gorsza udało się..., a 10 minut przed tym jak sie udało powiedziałem do przyjaciela - od dziś będę go tutaj nazywał ksywką Arab - że "Będę tego żałować.". Pragmatyczny ale jednak głupi, całe życie. Tak czy inaczej w skrócie dziewczyna okazała się typu soulmate versja wypisz wymaluj. Ten wątek jeszcze będę kontynuował bo teraz to dostaje cringu jak o tym myślę :D
Wracając do tego co się dzieje w pierwszych 3 miesiącach ponownie w USA to istny koszmar. Staram się pchać do nauki, nie grać i myśleć że ludzi za którymi tęsknię zobaczę do piero za rok ( miesiąc temu, wyszło na to, że jednak nie przylece do Polski w tym roku - jednak powód tej sytuacji całkowicie nie pozwala mi narzekać, rodzinne sprawy są ważniejsze). Ogólnie to nic mi nie wychodzi no chyba oprócz użalania się nad sobą i nie spania po nocach. Patrzę się na to, jako na czas kiedy jeszcze muszę do pewnych spraw dojrzeć. Szkoda mi tylko czasu który mogłem spędzić na nauce... 

a no i jeszcze te rozmowy z ludźmi z mojej strej klasy. "Że jak to ja nie mam fajnie, że mieszkam w stanach - chętnię się kurwa zamienię - ale co będę każdemu sie zwierzał ze wszystkiego. Więc tylko szybko zmieniam temat. Nie żeby takie rozmowy to były często, no ale kilka razy się zdarzyło.

Na razie to tyle. Na pewno nie przestanę pisać. Jestem także odwarty na każdą krytykę moich zachowań i rady i wszystko inne.
Myślę, że najpierw musze się opróżnić z tych wszystkich rzeczy aby cokolwiek uporządkować i wrócić do jakiejś rutyny stawania się "lepszym gościem".

Edited by Stercus accidit

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chyba czas popracować nad snem. Trzeba także załatwin pewne sprawy ze szkoły jak i z wojskiem polskim (ah ten Macierewicz xD ).

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej! Miło Cie znowu widzieć!

Dobrze wiem jak nowe miejsce zamieszkania może wprowadzić pustkę w życie człowieka. Tak jak napisałeś, czasem jest to konieczność ze względu na ważniejsze sprawy. Ja natomiast poradziłbym Ci jedno: nigdy nie zamykaj się na ludzi. Utrzymuj kontakt z kumplami z Polski i jednocześnie staraj się poznać kogoś w stanach. Szkoda marnować życie na graniu w gry komputerowe.

Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz rację w 100%.
Przyznam, mam z tym wszystkim problem, także z samym sobą. Mam tendencję do porównywania osób które znam. Trochę takie selekcjonowanie kto jest wart mojej uwagi, a kto nie. Nie robię tego na pierwszy rzut oka. Jednak nie jestem usatysfakcjonowany tym jakich ludzi poznałem tutaj. Nie możemy znaleźć wspólnego języka haha.
To wszystko potęgują jeszcze inne zainteresowania i cele w życiu. Dlatego też najlepiej doagaduję się z ludźmi z klasy wyżej... Czyli tak na prawdę mam jedną osobę z którą można byłoby się powłóczyć :D. Tutaj z kolei nasze plany dnia nie za bardzo do siebie pasują (tak prawdopodobnie robię za dużo wymówek).

Kontakt z ludźmi w US daje mi poczucie, że to nie to samo co było w Polsce.  Nie ma tu takiej osoby jak moi dwaj przyjaciele Janusz i Arab. Nie dziwię się, ze nikt ich nie potrafi zastąpić, ale chciałbym żeby ktoś taki na codzień tutaj był, rówieśnik z którym motywujemy się nawzajem i rozumiemy na "wyższej płaszczyźnie".

Z innej beczki. 

Brak mi jakiejkolwiek motywacji do działania, zaraz po powrocie ze szkoły. Nie moge się zmusić do niczego przez kolejne 3 godziny, a do normalnej nauki/pracy zabieram się dopiero o 20:00. Często zdaza się też, że biorę 2 - godzinną drzemkę i nie sposób jest mnie obudzić wcześniej. 

Dalej nie posprzątałem w pokoju, ale coś tam zacząłem  ćwiczyć anglieski.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej, jak tam leci? Przez ostatnie 5 dni nie dajesz znaku życia, a fajnie byłoby wiedzieć, jak chociażby minął Ci dzień.

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hej. Żyję. Nie wiem co pisać. Mam swoje momenty kiedy się otwieram, no ale... nie przychodzą często. 
 

Na razie jest ciężko pozbierać się o kupy. niby idę do przodu ale pozostawiam sobie uchylone drzwi do spieprzania pewnych spraw... 
To chyba tyle :), trochę smutno mi dzisaj było. Czasami przypominam sobie że aby w pełni wygrać z błędami, trzeba się na prawdę postarać. Z tym zaś przychodzi myśl jak bardzo jest źle i jak jeszcze mogę spieprzyć pewne rzeczy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy przyleciałem do Stanów, tak na prawdę, pierwszy raz miałem zamieszkać z moim tatą przez więcej niż 2 tygodnie, w moim życiu. Po 1.5 roku tak na prawdę mogę zauważyć że znajdujemy ten prawdziwy wspólny język. Jest to niezmiernie ważne dla mnie. Kiedy tylko coś mi nie idzie to mam takie wrażenie, że powinienem siedzieć cicho i się nie pokazywać bo... sam nie wiem czemu. Jednak co raz częsciej pojawiają się sytuacje, kiedy nawet jak ja uważam, że mi nie idzie, to nie spotykam się z oziębłym tonem. Za to prowadzę normalną rozmowę a tatą. Szczerze to bardzo dużo stresu robimy mi ten mój sposób myślenie. W pewnym sensie mnie dobija i nie pozwala niczego zrobić. 
 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eh mam siebie trochę dosyć. Obserwuję siebie i swoje decyzje i wiem jak bardzo kręcę się w kółko. Jednak cały czas je popełniam zamiast skęcić w inną stronę. Nosz kurwa. Jak można być tego świadom, za pięć minut zapomnieć i uświadomić sobie to na nowo po godzinie kiedy gra staje sie nudna.Ten schemat jest już tak stary w moim codziennym życiu a jednak dalej dominuje.

 

Edited by Stercus accidit

Share this post


Link to post
Share on other sites

Eh to dalej nie to. Nie daje rady opanowac chęci gry. Teraz jesczze odkopałem hack n slasha - POE 
Miałem już kiedyś zacząć w to grać. A teraz na dniach mi się przypomniało no i klops. Wsiąkłem jak w diablo 2 wtedy w wakacje - jakieś 9 lat temu  przez 2 tygodnie siedziałem i grałem w diablo 2 non stop z kuzynami, na wsi, na zewnątrz piękna pogoda. No także ten tego idę spać

Share this post


Link to post
Share on other sites

Odpocznij, pozwoli Ci to oczyścić umysł :)

Wyciągaj wnioski, ucz się na własnych błędach - nie załamuj się, lecz usiądź i pomyśl co spowodowało, że to wszystko poszło nie tak? Wydaję mi się, że może Ci pomóc planowanie dnia i znajdywanie nowych czynności które mógłbyś wykonać zamiast grania. Proponuje byś nie tylko planował sobie każdy następny dzień, lecz także miał pod ręką liste czynności, które mógłbyś wykonać zamiast grania. Na początku mojego detoksu, bardzo pomocne były właśnie takie krótkie, lecz angażujące czynności, które odrywały me myśli od gier. Np. czytanie książek, porządki, wyjście z domu po cokolwiek, trening itp.

Trzymaj się! Piotr.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Robię ten projekt nad którym tak ubolewałem w angielskim dzienniku. Zapytałem się nauczyciela czy zamiast amerykańskiego żołnieżyka nie mógłbym opisać polskiego. Na szczęście się zgodził. Projekt zrobił się bardziej interesujący, ale dalej jest to irytująca czynności która zabierze mi cały wieczór. Eh. Przynajmniej jestem już znacznie mniej zfrustrowany niż kilka dni temu, w momencie pisania dziennika.

Udało mi się dzisiaj wyjść na spacer. Nie lada wyczyn wiedząc że nie przeszedłem się gdzieś od jesieni tamtego roku. Niby 15 minut ale jestem zadowolny ze swojej decyzji.
Nadal za dużo gram. Nie wiem jak z tym wszytskim będzie. POE jakoś mnie tak nie kręci - trzeba pamiętac, że większości przyjemności z grania czerpię gdy gram ze znajomymi.
Zbliżają się świeta z co za tym idzie brak szkoły. - idealny moment żeby zrobić wszystko albo zupełnie nic. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dawno mnie tu nie było.

Życie idzie średnio. Dzisiaj robię duży krok na przód. Właśnie poprosiłem kolegę żeby zmienił mi hasło do mojego konta w lolu. pozostaje jeszcze problem kilku innych rzeczy.
No ale ostatnio i tak nie hcce mmi sie grać w nic innego. Lliczę że to się nie zmieni, a presja, z powodu zbliżającej się matury z chemii i podstawy z angielskiego i matematyki, pomoże mi ruszyć zasiedziałe dupsko. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czemu nie można zmienić tytułu swojego threadu na tym forum. Pamiętam że kiedyś się dało xD

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hmm, pogadaj o tym z Cameronem albo Hitaru, oni mają takie moce :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Żyję!!! Trochę się działo więc zapomniałem cokolwiek pisać na forum :P
Obecnie skupiam się na nauce do sprawdzianów z biolcy, fizyki i chemii. Staram się spełnic wymagania na college w Edynburgu.Więc siedzę i robię fizykę xD. Jeszcze miesiąc i koniec szkoły. DIeta powoli pomaga i troszkę przytyłem. Dalej ćwiczę i chyba są jakies postępy. Na pewno nie zamierzam przestawać. dziś jescze mam w planie zacząć naukę medytacji z książki "Breaking the Habit of Being Yourself: How to Lose Your Mind and Create a New One"

Share this post


Link to post
Share on other sites

Świetnie to słyszeć, że się wszystko układa. Po prostu pisz tutaj częściej, to nie będzie Cię szalony farmaceuta nawiedzał w journalu :D

A tak serio, to widzę, że ciekawe masz aspiracje. Oby wszystko się udało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zmieniłem dzisiaj zestaw ćwiczeń - fajnie było :P
rozpoczynam wyzwanie nie wejdę na fejsa i youtube dopóki doputy nie pouczę się przez 50h! - od teraz 23:33 5/27/17

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wróciłem dziś do filmu Gonciarza "Krok Pierwszy" i tak sobie myślę:
Pofolgowałem sobie przez ostatnie 2 tygodnie...
Jedyna rzecz którą robiłem "dobrze" to ćwiczenia fizyczne. Dieta niby była ale nie monitorowałem się zbytnio.
wczoraj była rocznica rozpoczęcia detoxu. Wróciłem myślami do tego co zmusiło mnie do podjęcia tej decyznji. Popatrzyłem jeszcze raz na to co chciałem osiągnąć, a co mi się udało. Pomyślałem a co by było gdybym wytrwał? Gdybym wytrzymał 1 rok? W dzień wakacji mojego dobrego przyjaciela rok temu i wczoraj dochodze do podobnych wniosków. Oddalam się od celu a komputer zaślepia mnie coraz bardziej. Przez jeden rok miałem okazję pracować nad tyloma rzeczami, a dalej nie nauczyłem sie myć zębów systematycznie (dzięki ci boże za mocne szkliwo). Z drugiej strony przez ten rok pokonałem stany depresyjne. Nabrałem doświadczenia... W połowie kroku pierwszego uznałem że jednak nie dam rady. Nie tym razem. Zaczynam od nowa, z małą motywacją, ale z ogromną chęcią zmiany. Na pewne rzeczy nie mam wplywu a jednak pozwalam im kontrolować to co robię. Bycie w stanach z mojej danej perspektywy to katorga. Ale czy ja kiedykolwiek na prawdę starałem sie zmienić świat dookoła mnie. Nie. Jedynie używałem go do wmawiania sobie, że to przez to nic mi nie wychodzi.
Jest to trudny czas, ale czy mądrym posunięciem jest podsycanie ognia negatywnego myślenia? Oczywiście, że nie! A jednak siedzię tu i kolejny raz próbuję pokonać mój nawyk do samoumartwiania się. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początku witam serdecznie, jestem tu świeżakiem na forum, ale na pocieszenie- mam kilkanaście lat więcej od Ciebie, więc to raczej ja mam więcej powodów do zdołowania niż Ty. Masz już chociaż 20 lat?Nie, to dosłownie całe zycie jeszcze przed Tobą. Dobrze się pobawiłeś w dziecięcych latach, należay się każdemu, a jak. Ale teraz czas mężnieć coraz bardziej i najpierw praca, później lizaczek w nagrodę.

Mi na przykład bardzo pomaga głupota- metoda pomodoro, na pewnosłyszeliście o nie.  Na smartfony jest masa aplikacji do tego , ja używam apki "mechaniczny pomidor".

Po prostu 25 skupionej pracy, 5 minut przerwy- możesz sobie to wydłużyć. I potem masz z całego dnia, tygodni, miesiaca fajne,graficzne podsumowanie ile wycisnąłeś w ciągu dnia. Dla mnie to takie trochę oszukanie gamingowego pragnienia nabijania lvlu- uczciwie przestrzegam tych 25 wytężonej pracy, nabijam w ciągu dnia ile sie da i widzę efekt. teraz świat, zdobywanie lvli w realnym zyciu jest dla mnie wyzwaniem, i jak na razie się udaje. Co prawda dopiero od 2 miesięcy, ale idzie;)

Trzymaj się Kolego i nie wymiękaj.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0