New Video: Unleash Your Potential with These Productivity Secrets

[PL] 1UP - Time to level up

74 posts in this topic

Posted

Cieszę się, że zmotywowałeś się do wyjścia. Ja też za chwilę wychodzę z domu, bo czuję spore cravingsy.

Twój dzień był całkiem spoko. Wyjście ze znajomymi to dobry krok. Ciesz się z tego, że masz takich znajomych, którzy nie wpędzają Cię dalej w granie i nie łączy was tylko jakaś głupia gierka!

Widzisz jak to wygląda z zakupami do domu - może i kupiłeś taniej, ale przy okazji sporo Ci się zmarnowało, więc to są tylko pieniążki wyrzucone w błoto. Staraj się tego unikać w przyszłości, bo w ten sposób mógłbyś równie dobrze przeznaczyć te pieniądze na organizacje charytatywną i finansowo wyszedłbyś tak samo, ale dużo lepiej byś się z tym czuł, że Twoje pieniądze komuś pomogły.

Zawsze się ktoś znajdzie kto będzie potrzebował jedzenia. W ten sposób chociaż jesteś w stanie pomóc, gdyby coś się zmarnowało.

Co do chęci powrotu do grania: Też ją teraz odczuwam i to jest część procesu. Chętnie bym sobie poszedł pograć, ale nie zrobię tego, bo jakim byłbym przykładem dla Ciebie.

Tak samo zawsze możesz pomyśleć: Jakim przykładem byłbym dla Piotra?

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted (edited)

Czas się zcheckinować. Wczoraj w pracy miałem średnio produktywny dzień. Wziąłem za to na cały sprint zadania, które wykrazają poza mój comfort zone. Czegoś się nauczę przez te 2 tygodnie.  Załatwiłem podczas niej trohę spraw prywatnych i jest mi lżej na duchu. Kwestia wyjazdu załatwiona, robię sobie urlop za miesiąc. Fajnie, że juz powoli wchodzę w nawyk chodzenia na siłownie. Z automatu po powrocie z domu wyprowadzam psa i od razu na siłkę. Dałem z siebie wczoraj ok. 80%, nie jest źle. 

Niestety po powrocie znowu czułem się strasznie zmęczony. Skończyło się subwayem, colą (zero ofc!) i oglądaniem youtuba przez wiele godzin. Powinienem sprzątnąć, bo możliwe, że jutro odwiedzi mnie tata. Mam nadzieję, że tego nie zrobi, bo pewnie będzie się śpieszył już do domu (przyjeżdza do mojego miasta na ~30 minut). Wziąłem się za sprzątanie dopiero o 24:00 i dałem radę przez godzinę. Nie można już nazwać stanu mojego mieszkania syfem, ale wciąż jest to bałagan. 

Plus tego taki, że następnym razem łatwiej się będzie zabrać (bo już mniej do zrobienia).

Czy stałem się lepszą wersją siebie wczoraj?

Tak, zakońćzyłem sprawę wyjazdu, odzyskałem zagubioną przesyłkę sprzed maja, wysłałem deklarację maturalną i byłe na siłowni.

Edited by fil

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

To może dzisiaj trochę wczęsniej napiszę. Raczej szybko check-in, zaraz będę wychodzić i wrócę późńo. Jak się okazało tata w ogóle nie przyjechał do mojego miasta, trochę mi ulżyło. Powrót to trochę posprzątanego mieszkania to miła odmiana, nie człem się przytłoczony i chciało mi się działać. Musiałem wyrzucić trochę mięsa, które kupiłem tydzień temu. Już się nie nadawało. Ryby chyba się nadają, więc właśnie je gotuję i może nie umrę po ich zjedzeniu. Byłem na siłowni i dałem z siebie 85%, pnę się w górę! 

Skończyła się wreszcze promocja w żabce i cola wrociła do swojej normalnej ceny - dlatego jej nie kupiłem.

Jestem w miarę szczęśliwy, ale nie wiemz jakiego powodu.

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytają ten wpis! <3

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

 

Dziękuję wszystkim, którzy przeczytają ten wpis! <3

Spoko :)

Mogę rzec, że mimo wszystko zaczynam być z Ciebie dumny.

Znaczy wiesz, mógłbym być bardziej i wtedy bym Ci dał like'a, ale to jeszcze nie ten poziom. Na ten musisz się nieco bardziej postarać :)

Także, trzymam kciuki, wiesz, lajki nie spadają z nieba, zwłaszcza gdy piszesz po polsku :D

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Dzisiaj dla odmiany złapał mnie dół egzystencjalny. Nie wiem co chcę robić w życiu i czy zmierzam w jakimś dobrym kierunku. W pracy dałem siebie z 30%, na siłownie w planie miałem tylko bieganie, udalo mi się spełnić. Jadłem na mieście 'normalny' obiad, ale w domu się obżerałem. Raczej przekroczyłem limity 'redukcji'.

Postanowiłem, że przygotuję prezentacje na lokalne spotkanie programistów. Mam 7 dni na przygotowanie, trochę mało. Zobaczę jak będzie.

 

signing off, nie mam ochoty się rozpisywać.

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Genialnie! To że masz dół egzystencjalny oznacza, że masz potrzebę myślenia. A to cenna umiejętność dzisiejszych czasów, której wiele osób się nie podejmuje! Tak trzymaj!

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Jest mi dzisiaj bardzo źle. Od rana zmagam się z ogromną ochotą grania (jeszcze większą niż wczoraj). Oglądałem mnóstwo filmików z Factorio i jeden z Planet Coaster. Staram się to traktować jako okazję to wyciągnięcia wniosków co mnie aż tak triggeruje, co takiego jest w factorio, że mam taką ogromną ochotę w to zagrać (mimo, że nie spędziłem w tej grze więcej niż 15h...).

IMHO Factorio w swoich założeniach bardzo przypomina programowanie. Patterny z przesyłaniem surowców między fabrykami to jak projektowanie dobrych API - modularnych i rozserzalnych. Chyba brakuje mi po prost kreatywności i produktywności. To uczucie, że budujesz coś, widzisz tego efekty, ulepszasz to. Dlatego tak bardzo mam ochotę zagrać właśnie w base buildery - Cities skylines, banished, planet coaster i spróbować rimworld. Wiem, że pewnie gdybym to zrobił, to szybko bym przestał, bo doszedł bym do wniosku, że to co buduje nie ma żadnej wartości - hej, to przecież piksele w grach.

Tylko dlaczego nie mogę po prostu zaspokoić tej potrzeby kreacji przez programowanie swojego projektu? Nie potrafię się absolutnie za to zabrać. Wracam do domu i mam "łóżkowy paraliż". Leżę i biernie pochłaniam youtuba. Myślę, że zanim wstanę i wezmę się za swój projekt to najpierw muszę posprzątać mieszkanie, zadbać o resztę spraw życiowych... ale tych rzeczy nie umiem ruszyć ani się za nich zabrać.

To jakiś bełkot co piszę.

Straciłem pasję do swojej pracy. Nie chcę mi się pracować. Chciałbym zrobić sobie przerwę. Nie wakacje, tylko przerwę. Mieć tydzień lub dwa na całkowite odgruzowanie życia. Żaluję, że odwołałem swój urlop (miał się zacząć jutro i skończyć na początku marca).

Jedyne co udało mi się dzisiaj osiągnąć to pójście na siłownie.

Mam wrażenie, że ludzie o generacje starsi ode mnie, którzy mają teraz niepoukładane życie, to prowadzili się w swoich wczesnych latach studenckich właśnie w taki sposób jak ja. Skończę jak oni.

Jestem bardzo wdzięczny, że dołączyłem do GQ. Gdyby nie to, że tu jestem, to dzisiaj bym na pewno złamał postanowienie niegrania.

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Hej, weź nie pierdol, tylko się weź za siebie! Nie skończysz tak jak Ci ludzie, jeśli będziesz robił to co trzeba.

Masz na to wpływ, wystarczy że ruszysz do działania.

Wiesz co mi pomogło zajebiście wysoko podnieść poziom uporządkowania w życiu?

Mam wieczorną rutynę, którą robię przed pójściem spać. I w jej trakcie mam za zadanie m. in. uprzątnąć swoje miejsce pracy tj. moje biurko, tak, żeby na nim nic nie leżało, a także przygotować na następny dzień plan działania, ubrania oraz spakować torbę z rzeczami jeżeli np. idę na uczelnię to upewniam się że wziąłem ze sobą fartuch który jest czysty i wyprasowany.

Zastosuj to także w swoim życiu! Jeśli to zrobisz przez 10 dni z rzędu, to dostaniesz ode mnie achievement "Uporządkowany I" oraz pewną ciekawą nagrodę niespodziankę!

No to co, gotów na małe zmiany każdego dnia? :)

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Chciałem zacząc od dzisiaj (konkretnie od masywnego sprzataniaa), ale nie dałem rady. Nie poszedłem tez na siłowniei i zjadłem tylko obiad z baru mleczengo. Z pasa cm. nie spadają - muszę poświęcić więcej uwagi na ten rejon. Na siłowni progresuje, więc chyba tutaj jest lepiej. Wyglądam niegorzej niż ja sprzed 2 tygodni. 

Po mało produktywnym dniu w pracy, trafiłem do dentysty, który usunął mi ósemkę. Po powrocie lęze w łózku, oglądam youtube'a (teraz w proponowanych mam same factorio) i trochę podsypiam. Ból mnie całkowicie paralizuje :/ Zjem dopiero cos jutro, dobrze mi zrobi na diete

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Chciałem zacząc od dzisiaj (konkretnie od masywnego sprzataniaa), ale nie dałem rady. Nie poszedłem tez na siłowniei i zjadłem tylko obiad z baru mleczengo. Z pasa cm. nie spadają - muszę poświęcić więcej uwagi na ten rejon. Na siłowni progresuje, więc chyba tutaj jest lepiej. Wyglądam niegorzej niż ja sprzed 2 tygodni. 

Po mało produktywnym dniu w pracy, trafiłem do dentysty, który usunął mi ósemkę. Po powrocie lęze w łózku, oglądam youtube'a (teraz w proponowanych mam same factorio) i trochę podsypiam. Ból mnie całkowicie paralizuje :/ Zjem dopiero cos jutro, dobrze mi zrobi na diete

Usuń historię przeglądania! W ten sposób usuną Ci się proponowane Factorio i zamień to sobie na inny kanał, który zawiera cenne informacje, np. Fight Mediocrity, Rozwojowiec, albo chociażby Grzywocza, którego Ci przesłałem. Zajęcia będziesz miał na najbliższe 50 godzin, a przynajmniej zrobisz coś produktywnego!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Nie było mnie ponad 8 dni. Od soboty była dla mnie równia pochyła. Cały weekend właściwie nie wychodziłem z łóżka. Zamawiałem jedzenie do domu, totalnie odleciałem dietetycznie - jadłem dużo i niezdrowo. Dopiero we wtorek poczułem wyrzuty sumienia i poszedłem pierwszy raz na siłownię po 4 dniach przerwy, ale w środe i czwartek powróciłem do stanu weekendowego.

Cały swój tydzień w pracy 'przebimbałem'. Właściwie to nie zrobiłem absolutnie nic, w pracy oglądałem ciągle filmiki z factorio. Obiecywałem sobie że porobię coś wieczorem, że jakoś nadrobię te zaległości w pracy, ale nie potrafiłem niczego dopiąć. Wracałem do domu, kładłem się na łóżku i paraliż aż do rana. Pracujemy w 2 tygodniowych time-boxach, więc każdy ma konkretne zadania do wykonania, z których rozliczamy się na spotkaniach całego zespołu. Wiedziałem, że brak pracy nie może przejść niezauważony.

Miałem zaplanowany występ mojej grupy impro - nie poszedłem na niego, miałem nadrobić zaległości z pracy (ale oczywiscie tego nie zrobiłem). Doszło do tego, że nawet na czwartek i piątek wziąłem wolne - nie poszedłem do pracy. Uciekam od konsekwencji jak małe dziecko... bo chyba najwyraźniej nim jestem.

Nie mam absolutnie motywacji do pracy, którą wykonuję... całkowicie mi się nie chcę.

Poznałem dzisiaj termin hikiomori (to z japońskiego), który określa ludzi, którzy zamykają się w swoim pokoju i żyją w izolacji od społeczeństwa. Wychodzą tylko po to, żeby coś zjeść, unikają interakcji z ludźmi i oddają się jakiemuś 'izalocyjnemu' zajęciu jak np. granie w gry, czytanie mangi czy oglądanie anime. Dotknęło mnie to mocno, bo widzę w tym siebie.

Od piątku już wróciłem do normalnego jedzenia i ćwiczeń. Przynajmniej w tej strefie odzyskałem kontrolę. 

Cieszę się, że w tym zmarnowanym tygodniu udało mi się utrzymać absytnencję od grania, a było mi naprawdę ciężko. Teraz ta rządza grania jest już stłumiona, mogę wrócić do 'codzienności'. Wiedziałem, że jeśli wtedy pozwolę sobie zagrać to będzie dla mnie już totalna droga na dno - zaraz bym wrócił do narkotyków i zniknął z życia na wiele miesięcy. Trzymało mnie cały czas to, że licznik na www.chains.cc przypominał mi, że za mną już 30 dni detoxu.

 

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

I tak trzymaj!

Wszystko przed Tobą - dasz sobie radę, nadrobisz te zaległości.

Tylko najważniejsze - pisz tutaj codziennie i nie wahaj się, choćby Twój dzień wydawał się nieudany, to pisz tutaj!

To pomoże Ci pozbyć się wszystkich problemów i wyzwoli Ciebie od nałogu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Jeśli widzisz że coś działa destrukcyjnie jak gry, narkotyki, niezdrowa żywność itd. To masz już największy pokaz tego, że powinieneś to rzucić, przez własne doświadczenie. Nie zastanawiaj się nad tym za dużo, po prostu tego nie rób, przejdź do innej czynności. Zajmij swój umysł czymś pozytywnym i najważniejsze: NIE poddawaj się!!!

 

2 people like this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

To był bardzo dzwiny dzień dla mnie. Jestem mieszaniną wielu pozytywnych i negatywnych uczuć, ale cieszy mnie to bardzo. Jakaś odmiany od obojętnej próżni :)

Niedziele nie sfinishowałem jakoś wyśmienicie, ale ten dzień zdecydowanie był krokiem naprzód z poprzedniego tygodnia, który był absolutną degradacją. Posiłek zjadłem domowy (przygotowany z soboty!), byłem na siłowni i wróciłem na forum. Wieczorny accountability call, który zamienił się w luźną pogadankę ze Szwingiem. Po rozmowie skypowej miałem w końcu zrobić to co muszę do pracy i nawet zacząłem coś dubać, ale w bardzo niezorganizowany sposób, bo co chwile robiłem sobie przerwe na youtube'a. Oglądałem foodbooki bulimików - jedzą po 19k kcal (dzie-więt-naś-cie ty-się-cy!!!!). Był to w pewien sposób dla mnie kop motywacji, żeby brnąć dalej w swoje siłownie i w miarę kontrolowaną diętę.

Kiedy zorientowałem się, że i tak nie dam rady zrobić projektu do pracy przed porankiem, to poszedłem spać. Była gdzieś 3 w nocy. Wstałem na chwilę przed ósmą, przygotowałem sobie śniadanie (jej! pierwszy raz od dawna, super uczucie) i na 8:30 byłem w pracy. Wszystkim właściwie było obojętne, że nie dokończyłem swojego zadania. Idziemy dalej i nie przejmujemy się. Szkoda, bo chciałem odbyć karę i być skarconym - zasłużyłem na to.

Dzisiaj właściwie cały dzień zamknął się w spotkaniach, więc pracy "netto" nie było prawie w ogóle. Coś dłubnąłem przez kilkadziesiąt minut i poczułem iskierkę pasjonaty. Zaczynam się wkręcać w temat mojego aktualnego zadania, w końcu wiem jak je wykonać i jestem już trochę lepiej nastawiony. Mimo wszystko i tak siedział we mnie spory stres związany z nieoddaniem zadania na pierwszy termin i cały dzień miałem podły humor i wyżywałem się na osobię, której bardzo nie lubię. Nikt jej nie lubi, więc właściwie nie czułem się z tym źle. Od dawna chciałem jej jakoś dokopać. Poczułem ulgę... (ale jestem złym człowiekiem).

Wróciłem do domu pełen pozytywnej energii. Myślę, że to dzięki temu, że spadł ze mnie ciężar tego niedokończonego zadania... dostałem drugą szansę i chcę ją wykorzystać. Po powrocie do domu przeszedłem się z psem na spacer i swoją pozytywną energię postanowiłem wypalić w siłowni. Niestety nie dałem z siebie wszystkiego... nie miałem całkowicie sił na bieżnie. Jeśli rano będę miał zakwasy to będę z siebie zadowolony :)

Zaczynam powoli dostrzegać małe zmiany w kompozycji mojego ciała. Mogę już wymacać mięśnie, których wcześniej w ogóle nie czułem. Zajebiste uczucie. Ciągle sobie powtarzam, że to i tak wolny progress i powinienem dać z siebie więcej... nie wiem jak z tym walczyć. Nie potrafię po prostu być z siebie zadowolony. Czasem to działa na moją korzyść (daję z siebie więcej niż inni), ale czasem ma to odwrotny skuten i po prostu poddaję się przedwcześnie.

Wróciwszy do domu miałem w planie zabrać się za sprzątanie (miałem do tego siłę i chęci!), ale znajoma zachęciła mnie do wyjścia do kina. Przyznam się bez bicia, że była to czysta forma prokrastynacji dla mnie, ale z drugiej strony fajnie, że wyszedłem z domu. Po kinie od razu zabrałem się za pisanie tego wpisu. Jest już późno, więc idę spać. Chcę wstać przed 6:00.

 

Ogółem to jestem dzisiaj szczęśliwy, mimo że mampodły humor i przelewałem go na innych. Po prostu byłem sobą :D, jak fajnie.

Czy dzisiaj stałem się lepszą wersją siebie?

Delikatnie, ale tak. Dieta 'na oko', ale chyba zmieściłem się w limicie kalorycznym. Siłownia, kino i jakotakie poukładanie spraw w pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Cały dzień byłem poza domem. Nie poszedłem na siłownie i z lenistwa zjadłem dzisiaj na mieście. Internet  mi przestał działać. Muszę posprzątać w mieszkaniu żeby ekipa techniczna mogła naprawić usterkę... jutro to zrobię. idę spać.

Dzisiaj jestem z siebie zadowolony.

Na spotkaniu z improwizacji dałem z siebie więcej niż zwykle i było to chyba zauważone. Dobrze mi zrobił dzisiejszy warsztat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now