"Be open to all outcomes, but attached to none."

[PL] 1UP - Time to level up

73 posts in this topic

Posted

No to był tragiczny dzień...

Generalnie na 16 z hakiem miałem umówioną wizytę ekipy technicznej do naprawy internetu. Moje mieszkanie wymagało posprzątania.. więc postanowiłem zostać w domu, nie iść do pracy (dzisiaj był oficjalny dzień zdalny w pracy, więc i tak w biurze nikogo nie było) i przełożyć pracowanie na wieczór.

Miałem więc wizję, że mam cały poranek i popołudnie na sprzątanie. No i na drodze sprzątania popełniałem same elementarne błędy. Więć zaczynając od samego początku...

Już wczoraj podczas spotkania mojej grupy impro zjadłem sobie dwa ciastka... więc dzisiaj rano, jak wpadłem na pomysł, że zjem na śniadnaie drożdzówkę to nie potrafiłem sobie odmówić. Gdybym wczoraj nie zszargał sobie 'dobrej diety' ciastkami, to pewnie dzisiaj zdecydowałbym się jednak na zdrowe śniadanie. No ale jednak pustka w lodówce i bałagan w kuchni nie ułatwił mi podjęcia się "wysiłku" jakim jest przygotowanie sobie śniadania.

Skoro kupiłem sobie drożdzówkę, no to mogę już sobie po drodzę kupić też colę. Dlaczego nie... więc tak też i uczyniłem. Po takim starcie dnia stwierdziłem, że jeszcze coś obejrze sobie w necie (na internecie z komórki) i tak mi minął czas do południa. Miałem wyrzuty sumienia po drożdzówcę, ale wiedziałem, że to jakoś można wliczyć w bilans kaloryczny i odmówić sobie innej potrawy.

Niestety zadanie to nie było tak łatwe. Mentalnie uciekałem od sprzątania jak tylko mogłem, więc znalazłem jeszcze czas na pójście na lunch do pobliskiej stołówki (gdzie sobie pozwoliłem sobie na pierogi...a co! Przecież już i tak dietetycznie ten dzień jest tragedią). 

Postanowiłem do sprzątania puścić sobie jeden z moich audiobooków. Mam parę, które niosą ze sobą wspaniałe wspomnienia. Co roku na snowboardzie w górach słucham po 2-3 audiobooki na stoku. Jeden z nich męczyłem już z 4-5 razy. Postanowiłem do nich wrócić teraz. Jak już tylko odkopałem go na dysku i puściłem na głośnikach to jakoś to sprzątanie się rozpędziło. 

Nie wysprzątałem wiele, ale jest trochę lepiej. Niestety w procesie sprzątania często od niego uciekałem - np. pobawić się z psem albo wyprowadzić go na spacer. Najgorsze jest to, że w takich sytuacjach prokrastynuje przez jedzenie. Wyszedłem więc raz po całą tabliczkę czekolady, którą zjadłem od razu, a potem jeszcze dobiłem się kolejną drożdzówą (to takie mega duże drożdzówy :D). Bez żadnych hamulców dzisiaj.

Suma sumarum do 16 nie wysprzątałem tak jak chciałem. Całe szczęście wizyta techników nie była potrzebna, bo usterka była poza mieszkaniem, na jakimś ogólnym więźle łączniczym. Powinienem w tym momencie zacząć pracę, ale poszedłem spać (czułem się jakiś bardzo ospały, serio). Męczyły mnie koszmary... wstałem o 20:30, 4h później i podjąłem pierwszą dobrą decyzje tego dnia: pójdę na siłownie.

Dało mi to energie, żeby jutro odmawiać sobie pokolei wszystkich pokus. Może jakoś przetrwam. Dzień pracy odrobię w weekend. 

Nie potrafię mieć uporządkowanego życia bez uporządkowanego mieszkania. Muszę się w końcu zabrać za to. Jak już raz posprzątam to wynajmę sprzątaczkę, żeby już nigdy nie zejść poniżej tej niezdrowej bariery, która panuje u mnie teraz. Jest tak źle, że po prostu wstydzę się wynająć kogokolwiek.

Nie wiem jak to się dzieje, ale mój dotychczasowy pasek przestaje już trzymać mi spodnie. Podniosło mnie to na duchu.. czyli jednak trochę wagi tracę.

Czy dzisiaj stałem się lepszym sobą?

Nie. Nie osiągnałem zamierzonego celu, uciekałem od niego i narobiłem sobie zaległości w pracy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

jestem w rodzinnym domu, objadam się słodyczami :/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

czuję się okropnie samotnie. potrzebuję kogoś blisko mnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

nie chce mi sie w ogole robic czegokolwiek, nie chce mi siezyc

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Hola, hola!

Jakie nie chce mi się żyć???

Przecież to ty jesteś konkretnym inicjatorem, pokazałeś mi jak walczyć w trudnych chwilach.

Chcesz się teraz poddać, bo Ci przez chwilę nie wychodzi?

Nie ma mowy!

Ruszaj do walki, tak jak walczyłeś poprzednio!

I nie jesteś samotny, pamiętaj, że Mad Pharmacist zawsze jest obecny :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

ostatnie pare dni (2? 3? 4? nie wiem.. wszystko się zlewa w jedność).

zacząłem łączyć fakty. już kiedyś byłem w takim stanie. mam ewidentnie zjazd po odstawieniu alprazolamu (xanax). Dostałem listek 10mg (a może mniej?) żeby przespać trasę autokarową z polski do francji (jadę na snowboard). Wszystko przećpałem (zażyłem?) przez 4 dni przed wyjazdem.

Nie śpię chyba od doby albo dwóch... prześpię się w autokarze, oby. Słyszę różne głosy, mam paranoje... czuję się jakbym żył w jakimś matrixie.

xanax wziąłem pierwszy raz od kilku miesięcy. nie chcę tego dotykać nigdy więcej... to po prostu niszczy mnie całkowicie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Uciekanie w lekozależność nigdy nie jest rozwiązaniem. W szczególności z benzodiazepinami. Nie szukaj substytutu tutaj, bo wciągniesz się w kolejny nałóg.

Polecam Ci zainteresować się ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Powinno podziałać jako taki DUUUUŻO SŁABSZY substytut, który nie ma efektów ubocznych, jeżeli nie bierzesz leków przeciwzakrzepowych.

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Uciekanie w lekozależność nigdy nie jest rozwiązaniem. W szczególności z benzodiazepinami. Nie szukaj substytutu tutaj, bo wciągniesz się w kolejny nałóg.

Polecam Ci zainteresować się ziołowymi tabletkami uspokajającymi. Powinno podziałać jako taki DUUUUŻO SŁABSZY substytut, który nie ma efektów ubocznych, jeżeli nie bierzesz leków przeciwzakrzepowych.

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

mógłbyś być walterem whitem! :)

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Jak się udał wyjazd na snowboard? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Hej, właśnie coś się długo nie odzywasz. Co tam u Ciebie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Cześć Chlopaki,

bardzo mi miło, że się odzywacie! :) Trwam w abstynencji i generalnie wyjazd dobrze wpłynął na moją kondycje pychiczną. Czuję się teraz lepiej ze sobą i póki co nastrój się utrzymuje. Napiszę coś więcej na dniach, obięcuję :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Czekam z niecierpliwością! :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Wpadłem pierwszy raz i juz czytam o snowbaordzie. W tamtym roku pokochałem ten sport :D. Ja także jestem bardzo ciekaw jak udał się wyjazd!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now