We've reached over 20,000 journal entries! Thanks to everyone for making this a special place.

[PL] 1UP - Time to level up

74 posts in this topic

Posted

 

Rozmawiałem z Camem o dołączeniu do Beyond, ale raczej nie wezmę udziału

Spoko, ja też mu odmówiłem przy pierwszej edycji, bo to jest jakaś anomalia, żeby za trzymiesięczne szkolenie brać 500 dolarów!

Dużo lepiej na tym wyjdziesz kupując w tej cenie dajmy na to ok. 50 książek rozwojowych (zakładam że każda kosztuje średnio 40 złotych, a czasem może kosztować mniej!) i miesiąc po miesiącu, każdą dogłębnie wdrożysz w swoje życie! :)

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Dokładnie tej samej kalkulacji użyłem w swojej głowie. Warto zaznaczyć, że nie uważam inicjatywy za "oszustwo" albo coś, co by mnie w ogóle nie rozwinęło, ale po prostu nie jest to na kieszeń polaka.

Spoko, ja też nie uważam tego za oszustwo, tylko anomalię w tym znaczeniu, że jest to dużo droższe niż wartość jaka tam jest do zaoferowania, w szczególności biorąc pod uwagę polską kieszeń.

Przy okazji zobacz, że my sami w 1000 dni tworzymy coś zupełnie podobnego, a może i nawet lepszego pod wieloma względami - tutaj praca opiera się na tym, aby każdy kto bierze udział wnosił jakąś wartość przez swoje działanie i zaangażowanie do życia innej osoby, a w rezultacie - dla całej grupy.

Także myślę, że była to dobra decyzja, ponieważ i tak wiele można osiągnąć poprzez systematyczne działanie na tym forum. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

poznałem bardzo miłą osobę w pociągu, ale nie zapytałem o numer telefonu (a szkoda...).

Jeżeli jesteś na etapie budowania pewności siebie, to zawsze pytaj o ten numer, po prostu dla treningu, nawet jeśli widzisz, że z pewnością go nie dostaniesz.

W ten sposób prezentujesz się jako prawdziwy mężczyzna, który wie czego chce w życiu i nie boi się tego pokazać kobiecie.

Aczkolwiek jak nie będzie chciała Ci dać, to nie spinaj się o to.

Przy okazji wiesz jaki tekst jest dobry na zgarnięcie nr telefonu?

Warto to wiedzieć tak samo jak warto mieć przygotowaną odpowiedź w sytuacji odrzucenia, albo otrzymania pytanie "A po co ci mój nr?"

Proste rzeczy, aczkolwiek często mogą hamować przed podejmowaniem śmiałych kroków.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Złamałem ciąg abstynencji PMO i zaczynam wariować na tym punkcie. za na gnóóój. I znowu pisze późnym wieczorem post i znów nie mam chęci przelewać tu zbyt wiele. W pracy przesiedziałem sporo czasu czytając o omnifocus i fantasticalu i o tym jak mozna trackować czas w swoim życiu. Chyba wezmę się porządnie za obsługę rescuetime (dzisiaj miałem to zrobić).

Udalo mi się wykonać zakupy spożywcze na cały tydzień, jutro przyjadą, więc postaram się jeść cały tydzień posiłki własnoręcznie robione. Dzisiaj jadłem słoik z domu i subwaya.

Przynajmniej byłem na siłowni i wciąż stronie od używek. Coraz mniej czasu spędzam na prokrastynacji. Powoli ale do przodu

Mam sesje w tym tygodniu.. powininem się uczyć. Idę spać

  1. PMO. Musisz pamiętać o dwóch rzeczach (jak będziesz potrzebował to możemy obgadać ten temat):
    1. Świadomie zaplanowany wysiłek fizyczny
    2. Świadomie zaplanowane wyjście do ludzi
  2. Nie pisz "chyba wezmę się" Tylko "WEZMĘ SIĘ!" To ma być konkret jak coś robisz, żebyś nie odkładał na później to co Ci może uratować tyłek w kryzysowym momencie
  3. Słoiki z domu wymiatają :D:D:D Ja dzięki nim trzymam zdrową dietę bez codziennego gotowania. A co zamierzasz gotować własnoręcznie? :) 
  4. Też mam sesję. Do pierwszego egzaminu uczyłem się 25 złotych godzin (50-minutowych bloków czasu), a teraz mam jeszcze 3 dni by nauczyć się na drugi.

Swoją drogą miałem Ci zdać raport ile się uczyłem wczoraj - miało być 10 złotych godzin, a zrobiłem jedynie 6, ale i tak jestem z siebie zadowolony.

Czy uda Ci się pobić w nauce Mad Pharmacista? :)

Powodzenia! :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted (edited)

Chciałem odłożyć na ranek napisanie tego wpisu, ale złamał bym tym już dziesięciodniowy ciąg pisania. No nic, mam nadzieję, że nie ucierpni na tym jakość.

Mam wrażenie, że dużo się dzisiaj działo. Wstałem o 5 i już o 6 zdążyłem być w pracy. Nie byłem tam leniwy, byłem 'ok' łamane na 'słabo', ale chyba póki co więcej ode mnie nie wymagają. Okres przejściowy. Łapię się na tym, że zaglądam tutaj co jakiś czas i sprawdzam czy ktoś odpisał na moje posty. Rodzi się we mnie forma uzależnienia społecznego od ludzi tutaj. Mam nadzieję, że to jedno z tych pozytywnych uzależnien, które próbują zastąpić granie. Lubię te community, dobrze się tu czuję. Pierwszy raz rozmawiam o sobie od zawsze - nawet ze samym sobą. Jest to spory progress. Dzięki @hycniejszy za wsparcie i zachęcanie!

Spodobały mi się dzisiejsze posty w pamiętniku, wyżej wymieniego, @hycniejszego. Wspominał o uczuciu nostalgii do grania i kojenia tego oglądaniem streamów/youtuba. Mam z tym podobny problem, ale póki co nie traktuje tego jako problem. Jak tylko granie samo w sobie przestanie być problemem to pozbędę się nawyku youtuba, który uważam za mniej szkodliwy dla mnie i wydaje się być łatwiejszy do poskromienia.

Jestem trochę dumny z takiego podejścia, bo w końcu udaję mi się być zadowolonym ze stanu 'jest okej'. Dotychczasz byłbym zły, że tak naprawdę w ogóle nie robię postępu w detoxie od gier, skoro spędzam czas oglądając je na YT. Robię krok do przodu, to jest najważniejsze.

@hycniejszy wspomniał też o swoich planach na przerwe między semstralną. Ja sporo o niej myślę. Wziąłem 3 tygodniowy urlop. Powinienem wtedy zażegnać wszystkie swoje zmartwienia - skończy się semestr, z pracą nie będę czuć, że z czymkolwiek zalegam, bo nastąpi "reset". No i snuję sobie plany co do 'perfekcyjnego startu'. Zacznę na nowo i będę idealnym ja.

Wiem, że tak się nie stanie, bo nie uwzględniam w swoich planach porażek. Nie dając sobie żadnego polu do upadku ciąglę chodzę w kółko i nie robię postępów w życiu. Powoli zaczynam to dostrzegać i pozwalam sobie na 'porażki'. Wliczam je jako normalny proces rozwoju, tak jak normalnym jest wliczanie bugów w procesie developmentu produktu. W ogóle coraz bardziej podoba mi się podchodzenie do swojego życia za pomocą metodyk do zarządzania projektami informatycznymi. Mam ogromną chęć jak najszybciej przebrnąć przez teorię GTD i wprowadzić ją w swoje życie. 

Dzisiaj jednakże ciężko było ze zrealizowaniem czegokolwiek. Czas jakby przelatywał mi między palcami. Muszę się wziąć za tracking swojego czasu. Chcę to zrobić jeszcze przed wprowadzaniem GTD. Pomoże mi to lepiej zorientować się co idzie nie tak. Już mam nawet plan jak to zrobić. Combo programu RescueTime z Toggle przez komórkę. RescueTime będzie śledzić całą moją aktywność komputerową (czyli ~75% mojego dnia), a togglować będę resztę (np. spacer z psem, siłownia, sprzątanie). Muszę znaleźć i skupić się na najbardziej przeszkadzającej mi rzeczy.

Jakby trzeźwo spojrzeć na mój dzień to nie wiem co się stało. Skończyłem pracę o 14:00, czyli ok. 14:30 byłem w domu. 15 minut na spacer z psem, następnie siłownia do 16:00. Powrót i prysznic to kolejne 45 minut. Tutaj powinienem zacząć sprzątać lub uczyć się do sesji, ale nagle wchłonęło mnie przygotowywanie się do wyjazdu feriowego (kocham snowboard <3). Minęła nagle godzina i chwilę przed 18:00 zjawił się Pan z moimi zakupami spożywczymi na cały tydzień. Miałem nadzieję, że będzie już w poniedziałek, ale spóźniłem się z zamówieniem o 10 minut w niedzielną noc. Już chyba tylko w ten sposób będe  zamawiać jedzenie. Jest to niezwykle wygodne, tanie i przyjemne.

Tydzień temu kompletnie dałem klapy z przygotowywaniem sobię posiłków w domu, bo nie potrafiłem zrobić zakupów w fizycznym sklepie... Strasznie mnie męczy szukanie produktu, wymaga to dopytywanie się obsługi gdzie co jest i czy w ogóle jest. Zwykle obsługa nie jest miła. Boję się do nich zagadywać i boję się, że wyjdę na głupka. No nic, zostają mi zakupy przez internet. 

Mam rozpisane posiłki na ten tydzień, więc pozostaje tylko gotować i organizować sobie przestrzeń w kuchni. Od razu po rozpakowaniu zakupów rzuciłem się do gotowania swoich dwóch posiłków (diete mam rozpisaną na 3). Pierwsze dwa posiłki to są dwie porcje jednego dania. Niesamowite jak bardzo 'zdrowa żywność' jest objętościowo większa od 'niezdrowego żarcia'. Dużą kanapkę z subwaya zjadam bez problemu, ale wcisnąć w siebie całe dwa talerze równoważności kalorycznej takiego suba to już mordęga. o 18:50 skończyłem gotowanie i jedzenie. Nie zdążyłem sobie przygotować ostatniego posiłku, bo już musiałem wychodzić. U znajomej, u której się spotkaliśmy, zostałem poczęstowany pączkiem z czekoladą. Chyba się zmieściło w moje zapotrzebowanie kaloryczne. Wybaczam sobie ten odskok

Miałem na 19:00 (spóźniłem się) zajęcia z improwizacji teatralnej. Nie srawia mi to przyjemności od kilkunastu miesięcy, ale chodzę, bo to była jedyna aktywność, poza graniem, jaką miałem. Dzisiaj mieliśmy po raz pierwszy zajęcia z prywatnym trenerem (opłaciliśmy go i zatrudniliśmy na 4 próby). Spełnia rolę naszego coacha. Niesamowita kobieta, zaraża energią, której zdecydowanie brakowało naszej grupie (a gramy razem ok ~2 lata).

Prawie poczułem to samo, co czułem na samym początku przygody z improwizacją - nieskazitelną zabawę. Zero stresu, oceniania i zmartwienia. Niestety, ale długo mnie taki stan nie trzymał, bo wciąż czuję, że robię dużo rzeczy źle. Prawda jest taka, że jeśli improwizator ma nieciekawe życie, to gra nieciekawe scenki. Uważam, że przez ostatnie kilka miesięcy całkowicie marnowałem sobie życie i całkowicie nic nie robiłem. Czuję się po prostu głupi i źle mi ze samym sobą. Ale dzisiaj i tak było lepiej niż ostatnio. Jestem dobrej myśli i czuję, że w tej strefie zmierzam w dobrym kierunku.

Skończyliśmy o 23:20 i 10 minut później byłem już w domu. Wyprowadziłem psa i zadzwoniłem do znajomej z pracy trochę pośmieszkować. Chciałem już iść spać, ale stwierdziłem, że MUSZĘ napisać ten wpis w pamiętniku i postrać się trochę bardziej niż ostatnimi razy. Widzę, że @hycniejszy faktycznie czyta te wpisy i jest mi głupio, że trochę się do nich nie przykładałem ostatnio.

Mam wyrzuty sumienia, że wciąż nic nie ruszyłem co do sesji. Jutro pracuję zdalnie z domu, może uda mi się przy okazji ogarnąć mieszkanie i przygotować trochę posiłków na zapas. Żałuję, że tak szybko zleciał mi czas dzisiaj.

I teraz postaram się wprowadzić nowy, stały punkt swojego pamiętnika:

Czy uważam, że dzisiaj zrobiłem krok do przodu we własnym rozwoju?

Tak. Zasługa siłowni (nieźle się zmęczyłem), przygotowanie i zjedzenie własnego posiłku, zakupy na cały tydzień i słuchanie podcastu Cortex, w którym mówili o istocie trackowania czasu w swoim życiu.

 

  1. PMO. Musisz pamiętać o dwóch rzeczach (jak będziesz potrzebował to możemy obgadać ten temat):
    1. Świadomie zaplanowany wysiłek fizyczny
    2. Świadomie zaplanowane wyjście do ludzi
  2. Nie pisz "chyba wezmę się" Tylko "WEZMĘ SIĘ!" To ma być konkret jak coś robisz, żebyś nie odkładał na później to co Ci może uratować tyłek w kryzysowym momencie
  3. Słoiki z domu wymiatają :D:D:D Ja dzięki nim trzymam zdrową dietę bez codziennego gotowania. A co zamierzasz gotować własnoręcznie? :) 
  4. Też mam sesję. Do pierwszego egzaminu uczyłem się 25 złotych godzin (50-minutowych bloków czasu), a teraz mam jeszcze 3 dni by nauczyć się na drugi.

Swoją drogą miałem Ci zdać raport ile się uczyłem wczoraj - miało być 10 złotych godzin, a zrobiłem jedynie 6, ale i tak jestem z siebie zadowolony.

Czy uda Ci się pobić w nauce Mad Pharmacista? :)

Powodzenia! :D

1. Nie wiem czy faktycznie chcę wstrzymywać się od PMO. Narazie jestem aspołecznym zjebem, jest we mnie naturalna męska potrzeba, dlaczego jej nie zaspokoić? Nie zaspakajanie jej to więzenie dla własnego siebie... po co mam sobie rzucać kłody pod nogi, skoro i tak mam wystraczająco innych (ważniejszych!) wyzwań przed sobą.  Nie widzę w tym aktualnie sensu.

Napisałeś też w poprzedniej odpowiedzi:

Jeżeli jesteś na etapie budowania pewności siebie, to zawsze pytaj o ten numer, po prostu dla treningu, nawet jeśli widzisz, że z pewnością go nie dostaniesz.

Na razie jestem na etapie budowania dobrej, zdrowej relacji ze samym sobą. Uważam, że nie ma sensu pakować się w żadne relacje z innymi ludźmi, jeśli nie potrafię zbudować jej ze samym sobą. To się kończy tym, że wdaję się w toksyczne znajomości gdzie obaj dla siebie jesteśmy wampirami enegetycznymi. Nawet dobrze, że nie wziąłem. Uganiałbym się za nią jak pies, bo nie mam aktualnie żadnego poczucia własnej wartości.

 

Edited by fil

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Chciałem odłożyć na ranek napisanie tego wpisu, ale złamał bym tym już dziesięciodniowy ciąg pisania. No nic, mam nadzieję, że nie ucierpni na tym jakość.

Mam wrażenie, że dużo się dzisiaj działo. Wstałem o 5 i już o 6 zdążyłem być w pracy. Nie byłem tam leniwy, byłem 'ok' łamane na 'słabo', ale chyba póki co więcej ode mnie nie wymagają. Okres przejściowy. Łapię się na tym, że zaglądam tutaj co jakiś czas i sprawdzam czy ktoś odpisał na moje posty. Rodzi się we mnie forma uzależnienia społecznego od ludzi tutaj. Mam nadzieję, że to jedno z tych pozytywnych uzależnien, które próbują zastąpić granie. Lubię te community, dobrze się tu czuję. Pierwszy raz rozmawiam o sobie od zawsze - nawet ze samym sobą. Jest to spory progress. Dzięki @hycniejszy za wsparcie i zachęcanie!

Spoko, to jest pozytywne uzależnienie, w szczególności, że na początku na pewno to jest lepsze niż jakbyś miał oglądać jakieś memy albo streamy.

W ten sposób budujesz genialną społeczność, która pomaga innym. Tak trzymaj!

 

Spodobały mi się dzisiejsze posty w pamiętniku, wyżej wymieniego, @hycniejszego. Wspominał o uczuciu nostalgii do grania i kojenia tego oglądaniem streamów/youtuba. Mam z tym podobny problem, ale póki co nie traktuje tego jako problem. Jak tylko granie samo w sobie przestanie być problemem to pozbędę się nawyku youtuba, który uważam za mniej szkodliwy dla mnie i wydaje się być łatwiejszy do poskromienia.

Stary, tylko że u mnie to poszło w złą stronę.

Ja zacząłem rozkminiać ile czasu zajmie mi wbicie skilli 80/80 na knighcie jak go sobie będę zostawiał na offline training przez czas detoxu. A potem wrócę i będę napierdalał randomowych graczy w ramach rozrywki.

I wyszło mi że przez 1000 dni mógłbym nabić skille 114/100 i wtedy wrócić sobie do grania z czymś takim zajebisty. Mógłbym, ale po co? Musiałbym wtedy zapłacić za płatne konto przez to 1000 dni offline trainingu, czyli jakieś 210 euro za samo wchodzenie i klikanie w ten trening i kolejny hajs jakbym chciał grać na płatnym koncie. Serio, uważasz to za mało problematyczne? Dla mnie to jest problematyczne, że we mnie potrafi się taki mechanizm włączyć mimo tego, że walczę z grami od ośmiu lat.

 

@hycniejszy wspomniał też o swoich planach na przerwe między semstralną. Ja sporo o niej myślę. Wziąłem 3 tygodniowy urlop. Powinienem wtedy zażegnać wszystkie swoje zmartwienia - skończy się semestr, z pracą nie będę czuć, że z czymkolwiek zalegam, bo nastąpi "reset". No i snuję sobie plany co do 'perfekcyjnego startu'. Zacznę na nowo i będę idealnym ja.

Nigdy nie jest perfekcyjnie - wiem że to boli, ale nie da się, po prostu świat nie jest tak skonstruowany.

Co do resetu, polecam abyś zrobił gruntowne porządki. Wszędzie. mieszkanie, komputer, email, przeglądarka, zablokuj też strony, które najbardziej Cię kuszą - wtedy jest najlepszy czas na to.

Polecam też ogarnięcie sobie tego co jest w Respawn - Cameron o tym pisał, jest to taki dobry action step ebook, na dobry początek, a jak nie chcesz kupować tego (29 dolarów piechotą nie chodzi) to spoko, pomogę Ci się zając świeżym startem.

Jakby trzeźwo spojrzeć na mój dzień to nie wiem co się stało. Skończyłem pracę o 14:00, czyli ok. 14:30 byłem w domu. 15 minut na spacer z psem, następnie siłownia do 16:00. Powrót i prysznic to kolejne 45 minut. Tutaj powinienem zacząć sprzątać lub uczyć się do sesji, ale nagle wchłonęło mnie przygotowywanie się do wyjazdu feriowego (kocham snowboard <3). Minęła nagle godzina i chwilę przed 18:00 zjawił się Pan z moimi zakupami spożywczymi na cały tydzień. Miałem nadzieję, że będzie już w poniedziałek, ale spóźniłem się z zamówieniem o 10 minut w niedzielną noc. Już chyba tylko w ten sposób będe  zamawiać jedzenie. Jest to niezwykle wygodne, tanie i przyjemne.

Serio, ile takie coś kosztuje? Aż mnie zaciekawiłeś tym :)

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

 

Mam rozpisane posiłki na ten tydzień, więc pozostaje tylko gotować i organizować sobie przestrzeń w kuchni. Od razu po rozpakowaniu zakupów rzuciłem się do gotowania swoich dwóch posiłków (diete mam rozpisaną na 3). Pierwsze dwa posiłki to są dwie porcje jednego dania. Niesamowite jak bardzo 'zdrowa żywność' jest objętościowo większa od 'niezdrowego żarcia'. Dużą kanapkę z subwaya zjadam bez problemu, ale wcisnąć w siebie całe dwa talerze równoważności kalorycznej takiego suba to już mordęga. o 18:50 skończyłem gotowanie i jedzenie. Nie zdążyłem sobie przygotować ostatniego posiłku, bo już musiałem wychodzić. U znajomej, u której się spotkaliśmy, zostałem poczęstowany pączkiem z czekoladą. Chyba się zmieściło w moje zapotrzebowanie kaloryczne. Wybaczam sobie ten odskok

No i dobrze - to jest nawet nie cheat meal, ale cheat snack :D

Miałem na 19:00 (spóźniłem się) zajęcia z improwizacji teatralnej. Nie srawia mi to przyjemności od kilkunastu miesięcy, ale chodzę, bo to była jedyna aktywność, poza graniem, jaką miałem. Dzisiaj mieliśmy po raz pierwszy zajęcia z prywatnym trenerem (opłaciliśmy go i zatrudniliśmy na 4 próby). Spełnia rolę naszego coacha. Niesamowita kobieta, zaraża energią, której zdecydowanie brakowało naszej grupie (a gramy razem ok ~2 lata).

Prawie poczułem to samo, co czułem na samym początku przygody z improwizacją - nieskazitelną zabawę. Zero stresu, oceniania i zmartwienia. Niestety, ale długo mnie taki stan nie trzymał, bo wciąż czuję, że robię dużo rzeczy źle. Prawda jest taka, że jeśli improwizator ma nieciekawe życie, to gra nieciekawe scenki. Uważam, że przez ostatnie kilka miesięcy całkowicie marnowałem sobie życie i całkowicie nic nie robiłem. Czuję się po prostu głupi i źle mi ze samym sobą. Ale dzisiaj i tak było lepiej niż ostatnio. Jestem dobrej myśli i czuję, że w tej strefie zmierzam w dobrym kierunku.

Skończyliśmy o 23:20 i 10 minut później byłem już w domu. Wyprowadziłem psa i zadzwoniłem do znajomej z pracy trochę pośmieszkować. Chciałem już iść spać, ale stwierdziłem, że MUSZĘ napisać ten wpis w pamiętniku i postrać się trochę bardziej niż ostatnimi razy. Widzę, że @hycniejszy faktycznie czyta te wpisy i jest mi głupio, że trochę się do nich nie przykładałem ostatnio.

No to interesuj się czymkolwiek poza pracą, posiłkami itd. Poczytaj ciekawą książkę fabularną, pooglądaj interesujący film itd. To się da zrobić, żebyś miał na impro cym improwizować.

I nie rezygnuj z impro - to także podbija pewność siebie, tylko musisz próbować i chcieć. Za każdym razem coraz chętniej i coraz bardziej Ci to będzi wychodzić jak zmienisz swoje nastawienie.

 

Mam wyrzuty sumienia, że wciąż nic nie ruszyłem co do sesji. Jutro pracuję zdalnie z domu, może uda mi się przy okazji ogarnąć mieszkanie i przygotować trochę posiłków na zapas. Żałuję, że tak szybko zleciał mi czas dzisiaj.

I teraz postaram się wprowadzić nowy, stały punkt swojego pamiętnika:

Czy uważam, że dzisiaj zrobiłem krok do przodu we własnym rozwoju?

Tak. Zasługa siłowni (nieźle się zmęczyłem), przygotowanie i zjedzenie własnego posiłku, zakupy na cały tydzień i słuchanie podcastu Cortex, w którym mówili o istocie trackowania czasu w swoim życiu.

Na sesję warto się przygotować wcześniej niż dzień przed. Kiedy masz najbliższy egzamin? :)

I ta nowa sekcja też mi się podoba.

 

  1. PMO. Musisz pamiętać o dwóch rzeczach (jak będziesz potrzebował to możemy obgadać ten temat):
    1. Świadomie zaplanowany wysiłek fizyczny
    2. Świadomie zaplanowane wyjście do ludzi
  2. Nie pisz "chyba wezmę się" Tylko "WEZMĘ SIĘ!" To ma być konkret jak coś robisz, żebyś nie odkładał na później to co Ci może uratować tyłek w kryzysowym momencie
  3. Słoiki z domu wymiatają :D:D:D Ja dzięki nim trzymam zdrową dietę bez codziennego gotowania. A co zamierzasz gotować własnoręcznie? :) 
  4. Też mam sesję. Do pierwszego egzaminu uczyłem się 25 złotych godzin (50-minutowych bloków czasu), a teraz mam jeszcze 3 dni by nauczyć się na drugi.

Swoją drogą miałem Ci zdać raport ile się uczyłem wczoraj - miało być 10 złotych godzin, a zrobiłem jedynie 6, ale i tak jestem z siebie zadowolony.

Czy uda Ci się pobić w nauce Mad Pharmacista? :)

Powodzenia! :D

1. Nie wiem czy faktycznie chcę wstrzymywać się od PMO. Narazie jestem aspołecznym zjebem, jest we mnie naturalna męska potrzeba, dlaczego jej nie zaspokoić? Nie zaspakajanie jej to więzenie dla własnego siebie... po co mam sobie rzucać kłody pod nogi, skoro i tak mam wystraczająco innych (ważniejszych!) wyzwań przed sobą.  Nie widzę w tym aktualnie sensu.

Oj, kopiesz pod sobą dołek tym nastawieniem.

Kończąc z PMO nie rzucasz sobie kłód pod nogi. Ty zaczynasz kwitnąć pełen seksualnej energii. Chodzi o to, że Twoja energia seksualna nie potrzebuje być rozładowywana przez twoją rękę albo panienki na ekranie. Nie, nie, nie, nie, nie. Wystarczy, że zachowasz tą energię i przekierujesz ją na interakcje z innymi ludźmi!

A to jest cholernie ważne, bo jak będzie sobie walił konia do panienek to nie ruszysz nigdzie do przodu. Co, myślisz, że jak sobie poradzisz z tymi kwestiami i zaczniesz poznawać ludzi to wszystko będzie okej? Jasne że nie, bo to jest wypaczone na maksa zachowanie.

Z resztą sam się zastanów przypomnij sobie, czy łatwo jest Ci utrzymać kontakt wzrokowy choćby z kobietą po tym, jak miałeś to swoje PMO. Czy potrafisz posiadać ten błysk w oko i tą werwę od tego, że oddajesz się masturbacji.

 

Napisałeś też w poprzedniej odpowiedzi:

Jeżeli jesteś na etapie budowania pewności siebie, to zawsze pytaj o ten numer, po prostu dla treningu, nawet jeśli widzisz, że z pewnością go nie dostaniesz.

Na razie jestem na etapie budowania dobrej, zdrowej relacji ze samym sobą. Uważam, że nie ma sensu pakować się w żadne relacje z innymi ludźmi, jeśli nie potrafię zbudować jej ze samym sobą. To się kończy tym, że wdaję się w toksyczne znajomości gdzie obaj dla siebie jesteśmy wampirami enegetycznymi. Nawet dobrze, że nie wziąłem. Uganiałbym się za nią jak pies, bo nie mam aktualnie żadnego poczucia własnej wartości.

A co, ranisz siebie żyletą, biczujesz się po plecach, czy co robisz, że nie masz zdrowego poczucia własnej wartości?

Chodzi o to, że każdy z góry miłuje sam siebie. Dbasz o swoje ciało, myjąc je, odżywiając, dając mu pospać i tak dalej.

To co jest prawdziwą sztuką to umiejętność miłowania innych. Nad tym warto pracować, że potrafisz dać drugiej osobie jakąś wartość.

Poza tym, ja nie mówiłem, że masz dzwonić do niej i uganiać się jak pies po wzięciu numeru.

Nawet jakby Ci go podała, to nie jest żadną deklaracją, że kiedykolwiek do niej zadzwonisz.

Po prostu zrobiłeś męski krok i poćwiczyłeś nad cenną umiejętnością.

A przy okazji dałeś jej trochę frajdy miłą konwersacją.

Właśnie to jest dramat, że nie wziąłeś tego numeru, następnym razem bierz, bo to nie jest jakkolwiek zobowiązujące.

Zmień swoje nastawienie lepiej do tego, bo tak to ciężko Ci będzie wyjść z bycie aspołecznym. (Swoją drogą nie twierdzę, że jesteś zjebem, jak sam to sobie napisałeś, bo to nieprawda. Za zjeba można uznać kogoś, kto ma podobny problem ale nic z tym nie robi i nie szuka rozwiązań tego problemu)

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

@hycniejsy, takie dostawy do domu oferuje teraz dużo sklepów spożywczych- carefour, auchan, tesco i alma za swojego czasu. Ja osobiście skorzystałem z frisco.pl, bo miałem listę zakupów na kilkadziesiąt rzeczy i jako jedyni mają w miarę sprawną stronę internetową, więc dodawanie tego wszystkiego do koszyka na zajęło mi zbyt dużo.

Właśnie zerknąłem i zauważyłem, że frisco ma system referencyjny. Działa to tak jak w uberze, czyli ja wysyłam Ci zniżkę i przy okazji sam też ją dostanę. Jeśli podasz mi swój email w prywatnej wiadomości to mogę Ci na niego wysłać takie 'zaproszenie' ze zniżką 20 zł na pierwsze zakupy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

@ hycniejszy, bardoz mi miło, że przerbnąłeś przez moj wypociny i odniosłeś się do nich.

I nie rezygnuj z impro - to także podbija pewność siebie, tylko musisz próbować i chcieć. Za każdym razem coraz chętniej i coraz bardziej Ci to będzi wychodzić jak zmienisz swoje nastawienie.

Trzyma mnie to na powierzchni, ale czuję, że ściągam w dół poziom grupy. Najbardziej mam z tego wyrzuty sumienia

Na sesję warto się przygotować wcześniej niż dzień przed. Kiedy masz najbliższy egzamin? :)

 

Za 12h mam 2, nic się nie uczyłem jeszcze. No nic, pewnie zdam na jakąś niską ocenę i obiecam sobie zmiane od następnego semestru (TM)

 

Oj, kopiesz pod sobą dołek tym nastawieniem.

Kończąc z PMO nie rzucasz sobie kłód pod nogi. Ty zaczynasz kwitnąć pełen seksualnej energii. Chodzi o to, że Twoja energia seksualna nie potrzebuje być rozładowywana przez twoją rękę albo panienki na ekranie. Nie, nie, nie, nie, nie. Wystarczy, że zachowasz tą energię i przekierujesz ją na interakcje z innymi ludźmi!

A to jest cholernie ważne, bo jak będzie sobie walił konia do panienek to nie ruszysz nigdzie do przodu. Co, myślisz, że jak sobie poradzisz z tymi kwestiami i zaczniesz poznawać ludzi to wszystko będzie okej? Jasne że nie, bo to jest wypaczone na maksa zachowanie.

Z resztą sam się zastanów przypomnij sobie, czy łatwo jest Ci utrzymać kontakt wzrokowy choćby z kobietą po tym, jak miałeś to swoje PMO. Czy potrafisz posiadać ten błysk w oko i tą werwę od tego, że oddajesz się masturbacji.

O kurczę, chyba trafiłeś w samosedno. To Twoje własne obserwacjeprzy przytaczasz kogoś słowa? Chciałbym o tym więcej poczytać

 

(Swoją drogą nie twierdzę, że jesteś zjebem, jak sam to sobie napisałeś, bo to nieprawda. Za zjeba można uznać kogoś, kto ma podobny problem ale nic z tym nie robi i nie szuka rozwiązań tego problemu)

(Za)ostre słowa.

 

Co do resetu, polecam abyś zrobił gruntowne porządki. Wszędzie. mieszkanie, komputer, email, przeglądarka, zablokuj też strony, które najbardziej Cię kuszą - wtedy jest najlepszy czas na to.

 O tak, tak. To jest dokładnie mój plan. Projekt "odgruzowywanie życia",tak go sobie nazwałem w głowie (a wkrótce nawet i na papierze! :D)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Ok, odniosę się do Twojej wypowiedzi:

  1. Impro - skończ z wyrzutami sumienia. Nikt nie zrobił Ci do tej pory czegoś takiego, że powiedział "sorry, ale obniżasz poziom grupy, wyjdź bo nie dajemy rady z Tobą"? Skoro nie, to wszystko gra. To oznacza, że nawet jakby miało być inaczej to odbierasz to na swoją korzyść. Czyli że jesteś równie wartościowy jak każdy inny członek grupy, bo poświęcasz swój cenny czas i energię, by przychodzić regularnie na impro. Brawa dla Ciebie! To już jest bardzo cenne, sam fakt tego, że jesteś zaangażowany i Twoja obecność.
  2. Sesja - nie odkładaj postanowienia na II semestr, tylko zacznij coś robić w tym kierunku TERAZ. Nie pożałujesz. Proponuję deal - poucz się 50 minut na to co Cię czeka. Dostaniesz ode mnie wtedy specjalną nagrodę, dostępna tylko dzisiaj! :) To nie żart, takie rzeczy tylko od guardian angela :)
  3. PMO - jak chcesz o tym więcej, to wyślę Ci na PM dobre źródło wiedzy, dla mnie to nie było problemem, jedyne co było problematyczne kiedyś to masturbacja ale już się uporałem z tym dawno. Moja obserwacja jest taka, że odkąd nie wyczyniam takich rzeczy, to mam dużo więcej energii i dużo chętniej żyję tak jak tego pragnę. Czyli jestem bardziej wolnym człowiekiem. :)
  4. Ostre słowa - może i tak, ale czasem potrafi sfrustrować człowieka, jak się zmienia przez lata by zacząć np. być bardziej towarzyskim, a potem okazuje się, że większość ludzi się nie rozwija i naprawdę trudno poznać tych, którzy chcą czegoś więcej w życiu niż tkwić w mieliznie. Nie mówię że to niemożliwe, po prostu trzeba się nieco przy tym napocić
  5. Odgruzowanie życia - polecam wywalić wszystko z szafek i zrobić zdjęcie tego jak było przed posprzątaniem i po, to jest bardzo motywujące jak sobie nawet powiesisz takie zdjęcia przed i po na jakiejś tablicy korkowej :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Seria porażek i błędów. Wstyd mi taki, że w środę nie napisałem. W czwartek to już z lenistwa, a dzisiaj z poczucia winy.

ŚRODA

Środa nie poszła po myśli. Miało być pięknie, ale wyszło jak zawsze.

Pracowałem z domu, ale był to rozgardiasz. Prawie nic profesjonalnie nie ruszyłem do przodu, a dzień później miałem przeprowadzić prezentację w pracy z postępów. Próbowałem w licznych przerwach ogarnąć wyjazd snowboardowy i wciąż nic tutaj nie ruszyło. Wygląda na to, że za późno się za to wziąłem i w lutym już nie wyjadę, Muszę przełożyć swój urlop na marzec.

Zmarnowałem też masę czasu na youtubie i z 'zdrowego PMO' raz dziennie wpadłem już w dłuższe sesje, razem 4 tego dnia. Nie umiem tak po prostu dawkować sobie w zdrowy sposób.  Albo abstynencja, albo niezdrowa ilość. 

Udało mi się przygotować tamtego dnia 2 posiłki z 3. Plan był taki, że codziennie przygotowuje 2 dania, które dzielą się na 4 porcje. Dziennie jem 3 porcje, jedna przechodzi na następny dzień. Niestety podszedłem do przygotowywania pierwszego posiłku już z bałaganem w kuchni. To był błąd. Po przygotowaniu posiłku bałagan przekroczył masę krytyczną, że już nie dałem rady sobie przygotować kolejnego posiłku. 

Z siłowni zrezygnowałem, postanowiłem nadrobić następnego dnia ( w planie miałem tylko 30 minut begania). Ze strachem przed przygotowywaniem się do prezentacji w pracy (chciałem cały wieczór jeszcze na to poświęcić) zacząłem prokrastynować. Wyszedłem do sklepu kupić colę. Wiedziałem, że złamię tym 10 dniową przerwę, ale po prostu traktowałem to jako formę 'terapeutycznej czekolady'. No nic... kupiłem, wypiłem i już hamulce mi się zluzowały... przestało mi zależeć na wszystkim. Zacząłem obżerać się tym co akurat było nadmiarowe w kuchni - suchary i miodem (zostały mi z okresu choroby xD) - ale podejrzewam, że to przekroczyło przewidziane zapotrzebowanie kaloryczne. Kilka godzinny maraton syfu na youtubie i jeszcze jedno wyjście po colę (razem 2l).

Syf w mieszkaniu już zaczął przekraczać zdrowy poziom, czuję się w nim źle, nic z tym nie zrobiłem.

Tego dnia byłem blisko nawrotu grania. To przez to, że złamałem abstynencje z colą i nawrotem PMO... już byłem słaby psychicznie

Czy tamtego dnia zrobiłem krok do przodu w rozwoju samego siebie?

Zdecydowanie nie

--- 

Czwartek

Wstałem wcześnie rano, o 5, więc była szansa jakoś nadrobić straty z wczoraj - pójść rano na siłownie, albo trochę posprzątać. Postanowiłem jednak po prostu wcześniej pójść do biura i wcześniej skończyć. Szczególnie biorąc pod uwagę, że o 15 miałem umówioną sesję z terapeutą (ta darmowa wizyta na próbę). W pracy zrobiłem co musiałem, niby wyszło okej, ja jestem z siebie bardzo niezadowolony. Przyszła ulga, że mam już to za sobą. Nie zaprząta mi to już głowy. 

Nie poszedłem na lunch na miasto, ale obżerałem się owocami dostępnymi w pracy... i obżarstwo jest naprawdę odpowiednim słowem

Sesje miałem prowadzoną zgodnie z metodyką TSR. Bardzo dużo mówiłem, czułem naturalną więź z terapuetą. Tym razem był to mężczyzna, może to właśnie zbudowało chemię między nami. Jednakże wciąż nie podoba mi się TSR... mógłbym z tym gościem chodzić na piwo i pogadać sobie o różnych sprawach, posłuchać jego poglądów (jest typem ludzi, których 'uwielbiam'. Zainteresowany filozofią, sceptyk, sprawia wrażenie oczytanego). Rezygnuję z jakiejkolwiek formy terapii na chwilę obecną. Jeżeli nie ruszę z życiem do kwietnia to spróbuję klasycznej psychoanalizy. Narazie szkoda mi kasy... TSR nie jest tego warty, a ja nie jestem w tak opłakanym stanie, w jakim byłem parę miesięcy temu.

Zdążyłem pójść na siłownie, dałem z siebie 40%... nawet nie wykonałem całego planu treningowego. Ograniczał mnie co prawda czas, bo miałem bardzo krótkie okienko czasowe między powrotem z terapii, a wyjściem na umówioną wizytę u dentysty. Po powrocie przygotowałem sobie posiłek na łatwiznę - odżywka białkowa, tylko po to żeby dobić jakiś minimalne poziomy białka na dzień. Była przepyszna... ciasteczkowy smak zatopiony w mleku. Mógłbym pić codziennie. Jest możliwość, że nawet zmieściłem się w ten dzień w zapotrzebowanie kaloryczne. 

Wieczór spędziłem u dentysty. Została mi już tylko jedna wizyta i cały plan leczenia mam zakończony! Nareszcie, mega się cieszę z tego powodu. Przez ostatnie 4 miesięce miałem ponad 30 wizyt... Od marca mogę rozpocząć plan ulepszania uzębiania - założenie aparatu ortodotycznego. Może po zdjęciu aparatu zdecyduję się na licówki (?).

Po powrocie miałem się uczyć do sesji i znowu ucieczka od tego - kupiłem colę (kolejny litr, razem 3  w tym tygodniu). Puściłem coś na youtubie, ale zasnąłem bardzo szybko. Plus jest taki, że sumarycznie nie oglądałem dłużej niż 30 minut :)

Czy tego dnia stałem się lepszym sobą?

Tak. Siłownia, terapia i dentysta. Powoli, ale do przodu.

---

Dzisiaj, piątek

Chyba potrzebowałem snu, bo spałem ok 10h. Dzień w pracy zleciał szybko. Był to raczej 'organizacyjny' dzień. Mało produktywny, ale firma przechodzi przez spore zmiany... 

Miałem mega ochotę na kebaba i sobie go sprawiłem na lunch (a nawet przy okazji namówiłem na to połowę biura). Złamałem w ten sposób mój 3 dni ciąg stołowania się w domu. Do końca dnia już raczej nic nie zjem, przynajmniej zmieszczę się w założenia kaloryczne mojej redukcji (takie tam głupotki IIFYM xD). Wróciłem z pracy, miałem się uczyć, bo wieczorem miałem egzamin przez internet na studia, ale zasnąłem. Męczyły mnie koszmary, ale obudziłem się przynajmniej na godziny tego egzaminu.

Nic nie umiałem, ale dało się wszystko wygooglować, więc zakończyłem z wynikiem 98%. Żałosna uczelnia. Konformistycznie nic z tym nie robię, ale chyba tylko po to, żeby nie zawieść rodziców i udawać, że dobrze mi idzie i jakoś sobię radzę. Czytałem artykuł http://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/dzieci-z-dobrych-domow-ofiary-ambicji-rodzicow,artykuly,404552,1.html Jest tam ciekawy fragment:

Jeden błędny ruch

O tym, że dzieci ludzi zamożnych I wykształconych żyją pod ogromną presją, napisała ostatnio na łamach „Washington Post” dziennikarka Valerie Strauss. Zapadają na tzw. syndrom One Wrong Move (ang. jeden błędny ruch) – muszą wykonywać kolejne wyśrubowane zadania edukacyjne i nie mają prawa do błędu. Już na starcie dostają przekaz: jeden błąd, jedna porażka i wypadasz ze świata, w którym dostępne jest luksusowe życie.

Strauss pisze, że dzieci boją się przegranej tak bardzo, iż biorą na swoje barki coraz więcej, a potem... nie dają rady. Przemęczone, bezradne, wpadają w depresję, w narkotyki. Zaczynają mieć problemy z prawem – co kiedyś było problemem jedynie dzieci z biedniejszych rodzin – i coraz częściej odbierają sobie życie; w niektórych elitarnych szkołach w USA zdarza się to nawet kilka razy częściej, niż wynosi średnia. 

Jestem chyba ofiarą takiego systemu. Chciałbym się otwarcie przyznać, że jestem strasznie słabym człowiekiem, wręcz nieudacznikiem, ale nie mam komu.

Wyprowadziłem psa, zajęło to ponad godzinę, bo spotkałem się pierwszy raz od wielu miesięcy z okolicznym buldożkiem francuskiem i jego właścicielem. Mój psiak uwielbia się z nim bawić. Spotkałem go wracając ze spaceru, ale postanowiłem się wrócić z nim do parku :D 

Bardzo walczyłem z chęcią wzięcia po drodze kanapki z subwaya, ale udało mi się powstrzymać... Mam mechanizm, że jak zjebię jedną rzecz (a zrobiłem to dzisiaj z kebabem) to już sobie odpuszczam na resztę dnia. Przegrałem za to z chcicą na colę. Sumarycznie już 4l w tym tygodniu. Więcej tego nie zrobię... czuję jak mi przelewa się w brzuchu od tej chemii.

Obejrzę coś na youtubie i pójdę się uczyć. Mam dwa egzaminy jutro i przespane popołudnie - idealne połączenie, można przy nim zarwać nockę.

Piszę dość chaotycznie, ale właściwie tylko dla siebie

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Spoko, zaraz to przeczytam i się odniosę :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Ok, zacznijmy od środy:

  • To wszystko się zdarza, mamy raz lepsze raz gorsze dni.
  • Widzisz teraz, że jak rzucisz PMO to będziesz bardziej wolnym człowiekiem? :)
  • Ja sam potrafię czasem wypić 2L coli jednego dnia i nie widzę w tym nic złego, bo mam szybką przemianę materii i poza tym zdrową dietę :) Ale nie bierz ze mnie przykładu jak chcesz schudnąć. Chcę Ci tylko pokazać, że to nie koniec świata. I tak, wiem co się znajduje w coli - kwas fosforowy o ciekawych właściwościach niszczących szkliwo zębów. I odrdzewiających gwoździe. I zmywających krew z asfaltu po wypadkach. No, to na zdrowie :ph34r:
  • Jak dla mnie jesteś na dobrej stronie mocy - nie zacząłeś grać. To dużo znaczy

Czwartek:

  • Ja nie wierzę w psychoterapię, ale to tylko moje zdanie. Byłem raz, i w sumie przez godzinę dowiedziałem się tylko, że lubię mieć kontrolę nad wszystkim. I dowiedziałem się o tym, jakie moje życie jest zjebane, bo przecież nie mogę mieć ani jednej sfery idealnej, jak np. praca.
  • Dla mnie (i dla Ciebie może też? :) ) najlepszą terapią stało się pomaganie tutaj GameQuittersom. Po prostu pisanie ludziom w ich journalach, by wiedzieli, że ktoś tam jest po drugiej stronie świata by ich wesprzeć w kryzysowej sytuacji. Dobra forma wolontariatu swoją drogą.
  • Cieszę się, że uznaleś ten dzień za pozytywny

Piątek:

  • Fajne te studia. Co to jest za kierunek w ogóle? Bo ja na farmacji siedzę czasem po 20 godzin przed kolosem (a czasem mam 5x w tygodniu jakieś zaliczenie) i potem ledwo to zdaję.
  • No cóż, już przeczytałem, więc możemy uznać, że przyznałeś się mnie że jesteś nieudacznikiem. Ja tak nie myślę. Chociaż,, dlaczego tak się czujesz? Jesteś serio z zamożnej rodziny i masz taką presję na studia? A co jak je rzucisz? Wydziedziczą Cię? Jak tak to co to za rodzina?

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Zupełnie nienauczony poszedłem na sesje. Napisałm co mogłem, na oko zdam na tróje wszystkie przedmioty. Całą noc siedziałem nad szukaniem jakiś kursów programistycznych - zasnąłem o 5, wstałem o 8. Jadłem syf z subawaya, piłem cole i siedziałem na youtubie. Aktualnie robi research a propos książki "finansowy ninja" i szukam opcji, żeby od nowego roku akademickiego zacząć studiować jeszcze jakiś kierunek. Matura niedługo mi się zdeaktualizuje, a można by z moim wynikiem dostać się na jakąś gówno-uczelnie.

nie byłem na siłowni i nie ogarnąłem domu. Spałem popołudniu.

Czy dzisiaj stałem się lepszym człowiekiem?

Nie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted

Hmm, ja myślę, że pora wstać  i pierwsze co powinieneś robić w takiej sytuacji, że siedzisz na YT, jesz syf z subwaya i pijesz cole, to wyjść z domu.

Choćby na krótki spacer, to powinno Cię orzeźwić, zwłaszcza że teraz chłód panuje w naszym pięknym kraju :)

Czekam na update, jak wyjdziesz z domu :)

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Share this post


Link to post
Share on other sites

Posted (edited)

Hmm, ja myślę, że pora wstać  i pierwsze co powinieneś robić w takiej sytuacji, że siedzisz na YT, jesz syf z subwaya i pijesz cole, to wyjść z domu.

Choćby na krótki spacer, to powinno Cię orzeźwić, zwłaszcza że teraz chłód panuje w naszym pięknym kraju :)

Czekam na update, jak wyjdziesz z domu :)

Pozdrawiam, Mad Pharmacist

Zmotywowałeś mnie w miarę! Jak wyszedłem to na siłownie i odrobiłem właściwie 2 dniowe zaległości. Uf... 

Obudziłem się dzisiaj z mega dobrym poczuciem humoru. Nie ciążyła już na mnie uczelnia ani praca (nie mam powodów do stresu), jakoś załatwiłem/wyjaśniłem też parę innych spraw, które mnie gdzieś tam podświadomie męczyły. Niestety po powrocie z siłowni czułem się słabo ,pewnie przez brak jedzenia, a dałem sobie niezły wycisk. Miałem plan posprzątać i byłem mega optymistycznie do tego nastawiony. Chciałem to zrobić! Niestety, ale poczułem się bardzo zmęczony i zasnąłem. Po przebudzeniu czułem się już jak kupa... w mieszkaniu syf, więc nie miałem jak przygotować sobie posiłku. Jedzenie, które kupiłem na cały tydzień się zmarnuje. Zjadłem subwaya i binge watch youtuba. Wieczorem wyszedłem ze znajomymi na kręgle, to było miłe wyjście. Skutecznie odmawiałem papierosów i alkoholu, za to poległem przy coli. Jestem z siebie dumny, że udało odpuścić z używkami! Wcześniej nigdy by mi się to nie udało. Wszystko dzięki temu, że myślałem o swoich łańcuskasz na chains.cc (to na serio działa!)

Czy dzisiaj zrobiłem krok do przodu?

Właściwie to tak. Wycisk na siłownie, deficyt kaloryczny i wyjście ze znajomymi (a dawno nie wychodziłem). Nic imponującego, ale nie czuję się tak źle z dzisiejszymi wyborami

 

### Edit

zapomniałbym o najważniejszym. Miałem ogromną ochotę zagrać dzisiaj. Oglądałem dużo materiałów z city builderów - factorio, city skylines, banished... mam ogromną ochotę je włączyć. Trzyma mnie tylko fakt, że juz 24 dni abstynencji za mną, nie chcę tego psuć. Budowanie, poczucie sensu...brakuje mi tego strasznie. Dobrze, że wyszedłem dzisiaj ze znajomymi, bo sam ze sobą bym nie wytrzymał.

Oglądanie materiałów o grach mnie aż tak nie triggeruje jak filmiki z samej gry. Tutaj muszę zdecydować uciąć do samego 0 gameplaye albo poradniki. Oglądanie shatów streamerów albo kanałów o tematyce growej (game theroists lub TVGRYpl) jest po prostu rozrywką, nie powoduję u mnie takiego ciśnienia.

Edited by fil
1 person likes this

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now